Podjęte działanie obronne może być uznane za obronę konieczną wykluczającą wszelką odpowiedzialność karną broniącego się za uderzenie, zranienie czy nawet pozbawienie życia napastnika, jeżeli spełnia wszystkie określone w kodeksie karnym warunki. Przekroczenie granic obrony koniecznej może spowodować postawienie zarzutu popełnienia przestępstwa nie tylko napastnikowi, ale i broniącemu się.
Uczucie obawy przed napaścią, kradzieżą czy rozbojem nie jest obce mieszkańcom domów jednorodzinnych, często wolno stojących. Odległość od innych zabudowań, czasem cień ogrodu, bywa dodatkową zachętą przy wyborze miejsca popełnienia przestępstwa.
Przy dużej różnorodności przestępstw jedne dotykają bezpośrednio mieszkańców danego domu (łączą się z użyciem przemocy albo kierują się wyłącznie przeciwko mieniu), drugie zaś bywają jedynie obserwowane z daleka (np. kradzieże kabli z okolicznych urządzeń energetycznych).
Szczególnie ważną sprawą jest wybór takiego sposobu i takiego środka działania ze strony broniącego się, by zamach odeprzeć, a jednocześnie nie przekroczyć granic obrony koniecznej i samemu nie narazić się na odpowiedzialność karną.
Obrona konieczna jako okoliczność wyłączająca odpowiedzialność karną
Możliwość powołania się na obronę konieczną podjętą w celu odparcia napaści jako na okoliczność chroniącą broniącego się od odpowiedzialności karnej za zranienie napastnika, a czasem nawet zabicie go, jest zasadą prawa karnego wykształconą jeszcze w prawie rzymskim. Działanie w obronie koniecznej jest jedną z podstawowych instytucji współczesnego prawa karnego leżących u podstaw wyłączenia odpowiedzialności karnej. Napadnięty, który w obronie koniecznej – nie przekraczając jej granic – odpiera atak napastnika, nie ponosi odpowiedzialności karnej za wyrządzoną napastnikowi szkodę, gdyż jego działanie nie nosi znamion bezprawności. O wyłączeniu odpowiedzialności karnej z uwagi na działanie w obronie koniecznej można jednak mówić jedynie wówczas, gdy spełnione będą wszystkie, określone przez przepisy kodeksu karnego warunki. Zgodnie z art. 22 § 1 tego kodeksu podstawą wyłączenia odpowiedzialności karnej jest działanie służące do odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Są sytuacje, w których określenie reguły nie budzi zbytnich wątpliwości. Obrona przed napastnikiem usiłującym dokonać zabójstwa wykluczy odpowiedzialność karną broniącego się, nawet jeżeli jego obrona doprowadziła do spowodowania śmierci napastnika, a obrany sposób działania był niezbędny dla odparcia zamachu.
Jest jednak wiele sytuacji, w których rodzi się pytanie o granice dopuszczalnej obrony koniecznej, a tym samym o to, w jakich wypadkach można mówić o przekroczeniu jej granic. Przekroczenie granic obrony koniecznej sprawia, że nie tylko czyn napastnika, ale i broniącego się należy rozpatrywać w kategoriach prawa karnego, a więc ewentualnej jego odpowiedzialności karnej za popełnienie przestępstwa wynikłego z takiego przekroczenia granic obrony.
Odparcie zamachu bezpośredniego i bezprawnego
Uznanie zamachu bezpośredniego za jeden z warunków obrony koniecznej oznacza, że obrona może być podjęta wobec zachowania stwarzającego zagrożenie naruszenia określonego dobra w najbliższym czasie. W jednym ze swych orzeczeń – w wyroku z 11 XII 1978 r. (OSNKW 1979, poz. 65) – Sąd Najwyższy podkreślił, iż bezpośredniość zagrożenia wchodzi w grę wtedy, gdy istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zagrożone dobro zostanie zaatakowane natychmiast.
Z jednej strony oznacza to, że prawo do obrony koniecznej nie przysługuje wobec działań przygotowawczych do popełnienia jakiegoś przestępstwa, z drugiej natomiast, że napadnięty ma prawo do podjęcia obrony już w chwili sięgnięcia przez napastnika po nóż, nie zaś dopiero w momencie zamierzenia się przez niego do ciosu.
Ze spełnieniem kolejnej przesłanki obrony koniecznej, tj. zamachu bezprawnego, mamy do czynienia nie tylko w wypadku zachowania naruszającego prawo karne. Prawo do obrony koniecznej przysługuje także wobec zachowań bezprawnych w świetle prawa cywilnego, a więc np. wobec nie opartego na prawie naruszenia posiadania. W szczególnych wypadkach może się zdarzyć, że działaniem w obronie koniecznej będzie również działanie podjęte wobec funkcjonariusza publicznego. Prawo do obrony koniecznej nie przysługuje oczywiście wobec działań opartych na prawie, podejmowanych np. w trakcie egzekucji sądowej przez komornika czy policjanta dokonującego zatrzymania osoby w ramach jego obowiązków. Jak podkreślił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 XII 1972 r. (RW 1236/1972) – obronę konieczną wolno podjąć, jeżeli funkcjonariuszowi „nie przysługuje prawo do przedsięwzięcia określonej czynności, względnie, jeśli nastąpi z jego strony nadużycie tego prawa”. Obronę konieczną dopuszcza się tym samym wobec działania funkcjonariusza będącego w istocie np. znęcaniem się nad zatrzymanym albo bezprawnym odebraniem bądź niszczeniem przedmiotu należącego do zatrzymanego.
Należy podkreślić, że prawo karne dopuszcza również obronę konieczną przed zamachem ze strony osoby niepoczytalnej bądź nieletniej, której czyn nie stanowi z punktu widzenia prawa karnego przestępstwa z powodu braku przypisania tej osobie winy. Zamach taki jest jednak bezprawny, co jest wystarczającą przesłanką dopuszczalności obrony koniecznej.
Należy oczywiście liczyć się i z tym, że w szczególnych sytuacjach (np. w razie spostrzeżenia złodzieja grasującego w ogrodzie, kradnącego rosnące tam warzywa bądź owoce) może okazać się, że kradzieży dokonywał człowiek działający w stanie wyższej konieczności pod wpływem głodu. Gdyby nie miał on rzeczywiście żadnej innej możliwości zdobycia pożywienia, wówczas jego działanie nie byłoby zamachem bezprawnym, którego istnienie – jak wspomniano -jest niezbędnym warunkiem legalności obrony.
Prawo do działania w obronie koniecznej przysługuje nie tylko osobie, której własne dobro jest zagrożone (czyli tej, wobec której skierowany jest zamach). Służy ono również osobie trzeciej, która podejmie działanie w obronie czyjegoś dobra (np. zdrowia czy życia) bądź dobra społecznego (np. mienia państwowego).
Uciec, wezwać policję czy kontratakować
We współczesnym kształcie instytucji obrony koniecznej można dopatrywać się wyraźnych śladów dawnej rzymskiej zasady vim vi repellere licet, pozwalającej siłę odeprzeć siłą.
Zgodnie bowiem z przyjętą w prawie karnym zasadą prawo do obrony koniecznej istnieje nie tylko w sytuacji braku możliwości uniknięcia zamachu w inny sposób, np. ucieczki czy zwrócenia się o pomoc do policji. W orzecznictwie Sądu Najwyższego, kontynuującym w tym zakresie tradycję wywodzącą się z okresu międzywojennego, jednoznacznie przeważa stanowisko, iż napadnięty ma prawo do czynnego przeciwstawienia się napastnikowi i nie ma obowiązku szukania ratunku w ucieczce, nawet gdyby była ona skutecznym ratunkiem przed zamachem. Zasadę tę wysnuwa się z powołanego art. 22 § 1 kk. W przepisie tym pominięto – inaczej niż przy opisie podstaw wyłączenia odpowiedzialności karnej z tytułu stanu wyższej konieczności (w art. 23 § 1 kk) – warunek wyłączenia odpowiedzialności karnej, którym jest możliwość uniknięcia niebezpieczeństwa w inny sposób.
U źródła tego tak różnego ujęcia niezbędnych warunków działania w obronie koniecznej i w stanie wyższej konieczności leży odmienność sytuacji, do których mają zastosowanie te dwie instytucje. O działaniu w stanie wyższej konieczności można mówić w wypadku działania podjętego w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemuś dobru, gdy działanie osoby ratującej zagrożone dobro łączy się z naruszeniem jakiegoś innego dobra (np. użyciem cudzego samochodu do natychmiastowego przewiezienia ciężko chorej osoby czy wyłamaniem drzwi do cudzego mieszkania w celu uzyskania dostępu do wody niezbędnej dla ugaszenia pobliskiego ognia).
W wypadku stanu wyższej konieczności niebezpieczeństwo nie jest wywołane przez właściciela samochodu czy mieszkania, którego dobro zostało naruszone dla ratowania innego dobra. Niebezpieczeństwo może w ogóle nie pochodzić od człowieka, może być ono wywołane np. siłami przyrody. Mając zatem na uwadze ochronę interesu takich osób, które przecież nie przyczyniły się do wywołania niebezpieczeństwa, przyjęto w prawie karnym zasadę wykorzystywania w takich wypadkach przede wszystkim innych sposobów ochrony (np. wezwanie karetki pogotowia, straży pożarnej itp). Inaczej jest w wypadku działania podjętego w obronie koniecznej, które w przeciwieństwie do działania w stanie wyższej konieczności skierowane jest zawsze wobec napastnika.
W sytuacji, gdy zagrożenie dobra wywołane jest właśnie przez niego, prawo karne, nie formułując obowiązku skorzystania przez broniącego się z innej możliwości uniknięcia niebezpieczeństwa, każe ponieść napastnikowi ryzyko jego własnego bezprawnego zachowania się.
Odepchnąć, zranić czy zabić napastnika
Przyznane napadniętemu prawo do stawienia napastnikowi czoła, do naruszenia jakiegoś dobra napastnika bez poniesienia za to odpowiedzialności karnej, nie jest jednak prawem nieograniczonym.
To, jak daleko może się posunąć broniący, zależy od okoliczności konkretnej sprawy. Kodeks karny nie zawiera żadnych szczegółowych reguł zakreślających granice dopuszczalnych działań obronnych. Szczególnie istotnym kryterium branym pod uwagę przez sądy przy ocenie, czy czyjeś działanie mieściło się w granicach dopuszczalnej obrony, jest ustawowe określenie tej instytucji jako działania w obronie koniecznej.
Oznacza to, że sposób obrony powinien być współmierny do niebezpieczeństwa zamachu. Taka interpretacja znajduje oparcie w przepisie art. 22 § 3 kk, mówiącym o przekroczeniu granic obrony koniecznej w wypadku zastosowania środka obrony niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu. Sposób i środki obrony stosowane przez broniącego się powinny być niezbędne dla odparcia zamachu. Podkreśla się, że stopień niebezpieczeństwa zamachu jest odzwierciedleniem intensywności działań napastnika wynikającej z użytych przez niego środków i jego siły. Jeżeli uchylając się, łatwo można uniknąć ataku ze strony osoby pijanej albo bardzo słabej, to uderzenie jej będzie przekroczeniem granic obrony koniecznej. Wiek napastnika nie odgrywa tu decydującej roli, skoro zamach może pochodzić od nieletniego mającego znaczną przewagę fizyczną bądź osoby starszej uzbrojonej w niebezpieczne narzędzie.
Ustawowe określenie obrony koniecznej nie zawiera wyraźnie sformułowanego warunku zachowania określonej proporcji między dobrem poświęconym a ratowanym. Również i na tym polega różnica między ustawowym określeniem warunków działania w obronie koniecznej i w stanie wyższej konieczności (gdzie wymaga się, by dobro poświęcone nie przedstawiało wartości większej niż dobro ratowane). Jednak i w odniesieniu do obrony koniecznej właśnie z warunku współmierności sposobu obrony do niebezpieczeństwa zamachu wywodzi się przyjęcie zasady, że odparcie zamachu ma nastąpić przy możliwie najmniejszym uszczerbku po stronie napastnika. Podkreśla się, że ewentualna dysproporcja między dobrem naruszonym przez broniącego się a dobrem zaatakowanym przez napastnika nie może być nadmierna.
Wyraźne ograniczenie prawa osoby broniącej się dotyczące rodzaju dobra napastnika, które może być naruszone w obronie koniecznej, zawiera art. 2 ust. 2 lit. a) Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950 r., do której Polska przystąpiła w 1991 r. W myśl Konwencji działanie broniącego się (polegające na spowodowaniu śmierci napastnika) nie będzie sprzeczne z jej postanowieniami przewidującymi ochronę prawa każdego człowieka do życia, jeżeli nastąpi w wyniku bezwzględnie koniecznego użycia siły w obronie jakiejkolwiek osoby przed bezprawną przemocą. Obrona człowieka przed bezprawną przemocą może łączyć się z obroną nie tylko jego życia, ale również zdrowia, wolności czy czci. Należałoby zatem uznać za sprzeczne z Konwencją działanie broniącego polegające na pozbawieniu życia napastnika w obronie przed zamachem skierowanym wyłącznie na mienie, nawet gdyby pozbawienie życia napastnika było jedynym środkiem odparcia zamachu.
Przekroczenie granic obrony koniecznej
Ocena, czy w konkretnej sprawie doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej, a jeśli tak, to jakie będą tego konsekwencje w zakresie wymiaru kary należy do sądu. Podstawą rozstrzygnięcia jest ocena wszystkich istotnych okoliczności sprawy, a więc np. stopień dysproporcji między niebezpieczeństwem zamachu a intensywnością obrony, między wartością naruszonego dobra napastnika i dobra bronionego.
Warto również wskazać na pomijane na ogół we współczesnej literaturze polskiej – znaczenie oceny przyczyny przekroczenia granic obrony koniecznej. Wzmiankę na temat wyodrębniania różnego rodzaju uczuć leżących u podłoża przekroczenia tych granic można znaleźć u wybitnego przedstawiciela polskiej nauki prawa karnego - Makarewicza. Zdaniem tego autora – w przeciwieństwie do działania podyktowanego złością czy chęcią zemsty, jedynie przekroczenie granic obrony koniecznej wywołane uczuciem strachu, trwogi, przerażenia uznać można za zasługujące na uwzględnienie.
Rozróżnienie takie przetrwało po dzień dzisiejszy w austriackim kodeksie karnym z 1974 r., gdzie w §3 ust. 2 przewidziano wyraźnie łagodniejszą odpowiedzialność w wypadkach przekroczenia granic obrony koniecznej jedynie z powodu przerażenia, obawy lub przestrachu. W polskim prawie karnym, nie zawierającym podobnie sprecyzowanej reguły, nie ma oczywiście przeszkód, by sąd oceniając sytuację, w której doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej, brał pod uwagę również tak istotne psychologiczne podłoże działania podjętego wobec napastnika.
Przyjęte w prawie karnym zasady dotyczące działania w obronie koniecznej skłaniają do sformułowania postulatu miarkowanego sposobu obrony. Uniknięcie zarzutu przekroczenia granic obrony koniecznej i związanej z tym perspektywy własnej odpowiedzialności karnej broniącego się będzie łatwiejsze, jeśli podstawą wyboru sposobu i środków obrony będzie zasada pogodzenia możliwie największej skuteczności obrony przy jednoczesnym uczynieniu jak najmniejszego uszczerbku napastnikowi. Prawo karne zezwalając bowiem na czynne odparcie bezprawnego zamachu nie pozbawia jednak w sposób absolutny ochrony prawnej napastnika przed nadużyciem prawa do obrony.